niedziela, 16 lutego 2014

Granica tolerancji

Odnalazłam granicę swojej tolerancji. Kiedy wsiada do komunikacji miejskiej osoba, która po prostu śmierdzi, bierze mi szlag. Wiem, że żyjemy w demokratycznym państwie, w którym każdy ma prawo żyć, ba, ma prawo żyć tak jak mu się podoba. Ale szanujmy się, nie róbmy drugiemu człowiekowi tego, co jest nam niemiłe.

Płacę za bilet duże pieniądze, naprawdę duże w porównaniu z tym jakie usługi są mi oferowane. Nie wymagam tego, żeby było w autobusach pusto, abym zawsze miała wolne miejsce do siedzenia. Ale równego traktowania pasażerów już tak. Dlaczego osoby, nazwijmy je dobrze ubranymi, kiedy nie mają biletu są karane, natomiast pozostali, tzw. żule lub bezdomni mogą jechać sobie dalej?

Walę drinki

Nie ma innego święta, które wzbudzałoby tyle kontrowersji co Walentynki, albo się je lubi i obchodzi albo obchodzi, ale szerokim łukiem i szykanuje.

Nie jestem wielkim zwolennikiem tego dnia, uważam, że jeśli się kogoś kocha, to kocha się go na co dzień i codziennie powinno się okazywać swoją miłość. Co więcej sądzę, że jest to święto, ale nie zakochanych, a święto komercji, a w szczególności producentów czerwonego kiczu i ... prezerwatyw.


Jestem wielkim przeciwnikiem amerykanizacji polskiej mowy i tradycji. Nie lubię, kiedy mówi się po polsku wtrącając zagraniczne słowa, wypierając tym samym nasze rodowite wyrazy. Nie lubię też, kiedy amerykańska tradycja wypiera tę polską. Dla mnie świadczy to o jednym - jesteśmy tak zakompleksionym narodem, że ślepo patrzymy na innych i bezmyślnie ich naśladujemy. A przecież polskie święto zakochanych mamy - Noc Kupały - z 23 na 24 czerwca. (więcej o tym święcie przeczytajcie na: http://wolnemedia.net/wierzenia/noc-kupaly-rodzime-swieto-zakochanych-2/).

Nie jestem singlem, nie obchodzę Walentynek, bo nie mam z kim. Wręcz przeciwnie jestem szczęśliwa w związku. Swoje uczucia staram się okazywać na co dzień, a że jestem z natury buntownikiem, to nikt, absolutnie nikt mnie nie zmusi, abym naśladowała wszystkich ślepo, latała po sklepach i pchała pieniądze producentom czerwonego kiczu.