środa, 23 kwietnia 2014

Bez umiaru

W niedzielę beatyfikacja - to chyba każdy już wie. W niedzielę odbędzie się święto chrześcijan. W niedzielę odbędzie się raj dla handlarzy. Ludzie oszaleją, wpadną w euforię i bez zastanowienia będą kupować najbardziej kiczowate przedmioty związane z Papieżem. Sprzeda się wszystko, w wielkich ilościach.

Tu właśnie leży problem. Z beatyfikacji robi się cyrk. Handlarze, sprzedawców, sklepikarzy nie interesuje sama posyać Papieża, ich interesuje towar, który będzie miał jakikolwiek związek z tą postacią i będzie się dobrze sprzedawać.

W Rzymie wzrosły ceny czterokrotnie. Każdy jest świadomowy, że przyjedzie masa wiernych, który będą chcieli gdzieś przenocować, coś zjeść, coś kupić.

Uważam, że w takiej sytuacji zysk powinien być jak najmniej istotny. Ponieważ tutaj chodzi o coś zupełnie innego, o przeżycie duchowe. Czasami mam wrażenie, że ludzie nie mają wyczucia, nie umieją powiedzieć sobie "dość!" i porzucić chęć wzbogacenia się na wssystkim.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Pamiętajmy o ofiarach

Pewnie wymiotujecie rewalacjami na temat katastrofy smoleńskiej, ja też, ale muszè wyrazić to co czuję.

Chcę się odnieść do wydarzenia z 10 kwietnia, ale nie będę rozstrzygać czy to stało się przez trotyl, mgłę czy czy to był zamach. Chciałabym zaapelować do wszystkich, który się zajmują się tą tematyką, dyskują o tym zdarzeniu, żeby porzucili polityczne potyczki, żeby czasami ugryźli się w język i pamiętali, że najważniejsze nie jest to co przyczyniło się do katastrofy, tylko fakt, że zginęło tam wielu ludzi. Co raz częściej mam wrażenie, że się o tym zapomina, szargając pamięcia ofiary.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Małe uzależnienia

Uzależniłam się. Od chodzenia do teatrów. Moje uzależnienie zaczęło się niedawno, wszystko przez darmowy bilet, którego szczęśliwym posiadaczem zostałam w listopadzie. Do tej pory w teatrach bywałam rzadko, tylko przy okazji wycieczek szkolnych, z własnej inicjatywy nie chodziłam tam nigdy. A że karierę szkolną skończyłam jakiś czas temu, moja abstynencja trwała długo.

W tym roku odkryłam ponownie magię teatru. Przeżycia są niesamowite, tym bardziej jeśli trafi się na dobrą sztukę. Jednak w teatrze najbardziej niesamowite jest spotkanie w cztery oczy z aktorem. Odczywa się wtedy nieprawdopodobne emocje, których w niesposób doznać w klimatyzowanym kinie.

Zostałam fanką Rzeczy o banalności miłości, chociaż może słowo "fanka", jest w tym wypadku mało fortunne. Zauroczyłam się tą sztuką. Wstasnęła mną, dała do myślenia i sprawiła, że cały czas mnie nurtuje i pozostaje w mojej pamięci.

Lubię jak mną wstrząśnie, da mi do myślenia, będzie mnie nurtować i nie da mi spokoju.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Krwiożerczy kapitalizm

Jestem młodym konsumentem, niedoświadczonym przez życie i krwiożerczy kapitalizm. To co nazywa się wolnym rynkiem odczuwam dopiero teraz na własnej skórze.

Moja historia zaczęła się w marcu. Niecały rok temu kupiłam buty na jesień i wiosnę. Chodziłam w nich niezbyt intensywnie, tylko na jesień. Po wyjęciu butów okazało się, że jest na nich skaza. Oddałam je grzecznie do reklamacji. Po dwóch tygodniach dostałam odpowiedź, nie uznano mojego zażalenia. Wszystko byłoby w porządku, potrafiłabym się pogodzić z odmową, gdy nie fatalnie zdanie: "Nie jest możliwe, żeby takie uszkodzenie powstało w czasie i sposobie normalnego użytkowania, obuwie nie było użytkowane zgodnie z przeznaczeniem". Od razu spieszę z odpowiedzią, że nie złamałam obcasa, ani nie dotarłam butów, pękło mi lico. Bardzo się cieszę, że po 22 latach dowiaduję się, że nie umiem normalnie użytkować butów - myślałam, że nosi się je na rękach.

Kolejny przypadek to nieprzyjemna sytuacja z potężna siecią sklepów RTV i AGD. Od kilku lat wiernie wywołuję tam zdjęcia, co jest jednoznaczne z tym, że do tej pory byłam zadowolona z ich usług. Od niemalże miesiąca czekam na odbitki, potwierdzenie złożenia zamówienia dostałam, zdjęć już nie - gdzieś zaginęły, tylko nie wiadomo gdzie. Pan z działu foto odsyła mnie do informacji, informacja robi wielkie oczy, mówi, że w zakładzie jest awaria, poza tym pani dopiero wróciła z urlopu i nic nie wie.

I dzisiaj przelała się szalka goryczy. Oddałam telefon do serwisu, zepsuł mi się mikrofon. Odbieram sprzęt po tygodniu i co się okazuje? Owszem wszystko działa jak należy, ale moich osobistych plików nie ma, zostały usunięte. Wykonałam telefon do Biura Obsługi, pan konsultant mi odpowiedział, że to normalna sytuacja. Omnibusem nie jestem, nie wiem wszystkiego, mam prawo to bycia nieświadomą tego, że akurat naprawa mojego sprzętu będzie wymagała zainstalowania nowego systemu. Jednak myślę, że są kompetentniejsze osoby ode mnie i pracownicy salonu mając obowiązek poinformowania mnie o takiej możliwości, powinni mi to powiedzieć.


Boli mnie to, że po pieniądze stoją pierwsi w kolejce, przepychają się, uśmiechają się ładnie. Bajka się kończy, kiedy już wreszcie dostaną kasę. Zamieniają się nie do poznania, zdejmują swoje maski. Kiedy nabywca domaga się swoich praw, to nagle się okazuje, że wcale ich nie ma. Denerwuje mnie to, bo pieniądze na drzewach nie rosną, nie zdobywa ich się łatwo, dlatego też za ten trud chciałoby się coś porządnego, ale sprzedają najczęściej badziew, z którym jest wszystko w porządku zanim nie skończy się gwarancja.