poniedziałek, 11 listopada 2013
11 listopada - Dzień Demoralizacji
Poniedziałek godzina 13, jadę pociągiem relacji Łódź - Warszawa, przedziały są pełne małoletnich dresów, którzy mają jeszcze mleko pod nosem. Palą, śmieją się i cieszą na przyszłą bijatykę. Kiedy spotykają policję, krzyczą, skandują, obrażają ich.
Godzina 14, centrum Warszawy. Mamy wrażenie, że jestem na wojnie. Wokół mnie pełno ubranych w kaptury młodych chłopaków, skandujących coś, puszczających race. Nie mogę dostać się do mieszkania normalnie, tylko muszę jechać objazdem, trasa zablokowana jest przez marsz. (Nie jestem zła, że mieszkam w Warszawie i są korki, utrudnienia, przecież na to się zgadzałam decydując się na taki krok, a nie inny, ale kiedy marsz przeradza się w masową demolkę, nie mam tolerancji dla tego zjawiska.)
16.00 włączam telewizję, to co widzę przechodzi ludzie pojęcie. Marsz nie jest już marszem pokojowym, mam wrażenie, że coś się wyrwało spod kontroli. Chuliganom daje się publiczne pozwolenie na dewastację mienia publicznego. Brak szacunku do drugiego człowieka, brak szacunku dla miasta, brak szacunku do Ojczyzny.
Godzina 22 siedzę przy komputerze, przeglądam facebooka i wstyd mi, że mam takich znajomych, którzy chwalą się publicznie tym, że byli na marszu, zniszczyli tęczę, pobili się z policją.
Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy - Józef Piłsudki, amen.
poniedziałek, 4 listopada 2013
Gnioty nad gniotami
Denerwuje mnie to, że ludzie piszą i kręcą gnioty. Marnują w ten sposób mój czas i moje pieniądze, z tym że to drugie można jeszcze odzyskać, z czasem nie jest już tak łatwo.
Ostatnio byłam na Ambassadzie. Film miał być dobry - dobry reżyser, dobra obsada, ale coś nie wyszło. Mam wrażenie, że ludziom zachciało się ubrać w nazistowskie mundury, odtworzyć scenerię III Rzeszy i pobawić się w wojnę. Szkoda, że zrobili to bez żadnego większego pomysłu. Fabuła była pogwatnana i niejasna. Marne efekty specjalne, marne zastosowanie grafiki komputerowej, czego można było się wyzbyć. Jedyne co mogę zaliczyć do plusów to inteligetny humor, który nie był durny i żałosny. Sceneria i kostiumy też były warte uwagi i to tyle. Nie polecam, amen. Mam nadzieję, że Papusza mnie nie rozczaruje.
wtorek, 15 października 2013
Świat książki
Wiecie po czym poznaje się dobrą książkę? Po tym, ze wciąga, kończysz czytać, ale przeczytana historia dalej jest w Twojej głowie, analizujesz ją, dodajesz coś od siebie. Poza tym po dobrą książkę chce się sięgnąć jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz, a za każdym razem Twoje spotkanie z nią jest intymne i niepowtarzalne, odkrywasz nowe opisy, nowe słowa, nowe szczegóły.
Lubię obserwować czytających ludzi. Na ich twarzy malują się wszelakiego rodzaju emocje, wszystko zależy od tego, o czym w danej chwili czytają - najbardziej lubię, kiedy na ludzkiej twarzy nagle pojawia się dyskretny uśmiech.
czwartek, 3 października 2013
Księża pedofile
Owszem, na pewno są duchowni, którzy są czyści, świecą przykładem, ale w naszym świecie już tak jest, że nie zauważamy dobrego, zauważamy zło, ono nas pociąga i o nim chcemy czytać.
środa, 2 października 2013
Książkowa jesień
poniedziałek, 30 września 2013
Słoiki zjechały do miasta
niedziela, 29 września 2013
Pierwszy dzwonek - po raz setny
- Głowa do góry, mimo, że studia trwają do czerwca, w międzyczasie czeka Cię dużo wolnego, który jak się postarasz będziesz mógł poświęcić na to, co Ci się żywnie podoba.
- Z racji tego, że należę do NZS ciśnie mi się na usta nasz slogan – nie zmarnuj studiów. Nie siedź cały czas nad książkami albo nie baluj cały tydzień – oderwij się i wstąp do naszej organizacji. Oprócz możliwości współorganizacji ciekawych wydarzeń, oferujemy możliwość poznania mega pozytywnych i kreatywnych ludzi.
- Wykładowcy, prowadzący to też ludzie. Mimo, że na pierwszy rzut oka wydają się nieludzcy, krwiożercy i bezlitośni, w głębi serca to mili ludzie z dobrymi intencjami. Jedna rada – postępuj fair w stosunku do nich, a tak samo potraktują i Ciebie.
- Nie ulegaj stereotypom – USOSa da się poskromić.
- Od czasu do czasu zadzwoń do rodziców – bez nich prawdopodobnie byś nie studiował.
- Patriotycznym obowiązkiem każdego polskiego studenta jest przynajmniej raz w życiu wziąć udział w kampanii wrześniowej – jeśli podwinie Ci się noga, nie przejmuj się!
- Nie kupuj nowych książek, zrób dobry uczynek i odkup je od starszych kolegów.
- Studia to niestety ostatnia chwila, kiedy mamy czas wyłącznie dla siebie – nie wpadliśmy jeszcze w sidła krwiożerczej korporacji, nie mamy własnej rodziny, dlatego też to ostatni dzwonek, aby rozwinąć siebie, swoje zainteresowanie, swoje pasje.
- Aby być później konkurencyjnym na rynku pracy, czerp okazje robiąc staże i praktyki.
- A przede wszystkim nie poddawaj się. Każdy ma chwile zwątpienie, ale nie można od razu się poddawać. Nawet najtrudniejszy egzamin można zdać.
piątek, 27 września 2013
Obraz obrazowi jest równy?
wtorek, 10 września 2013
Zło się sprzedało
Swoja drogą zastanawiam się czy fascynacja ludzi tematyką II wojny światowej to zwykła chęć poznania bądź co bądź nie tak odległej historii, czy po prostu wredna ludzka ciekawość. Zło dobrze się sprzedaje i wszyscy o tym wiedzą.
Wejdźmy na dowolną wybraną stronę informacyjną, otwórzmy dowolnie wybrany dziennik, włączmy dowolną telewizję informacyjną. Co tam znajdziemy? Najczęściej historię z złem w roli głównej. Czemu ludzi aż tak to kręci, czemu chcemy o tym słyszeć, czytać? A najgorsze - czemu wyrządzamy drugiemu zło, sprawiamy, że cierpi?
Problemem jest również ciche przyzwolenie ludzkie na zło. Czemu nikt się nie zainteresuje tym co dzieje się wokół niego?
Boli mnie to w jakim świecie żyjemy. Doceniamy zło, namaszczamy je. A co z dobrem? Dobro się nie sprzedaje, nie lubimy o nim czytać. Myślę, że w większości przypadków przez zwykłą zazdrość, nie lubimy kiedy bliźni ma lepiej, doszukujemy się w tym od razu spisku.
Człowiek człowiekowi wilkiem i to chyba nigdy się nie zmieni, chyba że zgładzimy swoją cywilizację.
poniedziałek, 9 września 2013
Kiedy tatuś rodzi dziecko
Pisało mi się okropnie - temat niebanalny, związku z tym było mnóstwo niuansów, z którymi musiałam sobie poradzić. Najtrudniej było mi się przełamać, że dziecko urodziła nie matka, a ojciec.
Absolutnie nie popieram tej decyzji. Myślę, że jest ona zupełnie nieodpowiedzialna, zarówno ze strony matki/ojca oraz ze strony osób, które pozwoliły na zapłodnienie, bo co istotne biologiczny ojciec nie jest znany, nasienie zostało pobrane z banku spermy. Z resztą nie wiem czy znalazłby się mężczyzna, który zechciałby się przyczynić do poczęcia nowego życia z drugim mężczyzną. Nie mieści mi się czasami w głowie, nie potrafię pojąć tego na jakim świecie żyjemy.
Moglibyście mnie posądzić o brak tolerancji. Mi nie chodzi o to, że kobieta stała się mężczyzną, ani że mężczyzna stał się kobietą, ich wybór akceptuję. Zbulwersował mnie fakt, że umożliwia się takim ludziom na posiadanie dzieci. Czy dziecko wychowane w takiej rodzinie potrafi dostosować się do normalnego społeczeństwa, gdzie fundamentem społeczeństwa jest rodzina z tatą i mamą na czele? Pomyślmy sobie jak ono musi się czuć odbierane po szkole przez dwóch ojców, kiedy po jego kolegów przychodzi mama i tata. Po za tym dzieci są bezlitosne, to właśnie one potrafią jak nikt inny zranić, wyśmiać, myślę, że dlatego też dzieciństwo dzieci z takich domów nie może być szczęśliwe. Co więcej bohater mojego tekstu nie chciał określić płci dziecka. Nie wyobrażam sobie dorastać bez świadomości tego czy jestem kobieta czy mężczyzną. Jak ma się ukształtować moja psychika?
Cieszę się, ze Stalin nas zamknął, oddzielił murem od Zachodu i nie mogliśmy się na nich napatrzeć. Przynajmniej może jeszcze za mojego życia do takich cudów do takich cudów nie dojdzie jak to się dzieje w Niemczech czy w Ameryce.
piątek, 9 sierpnia 2013
Mam świetną ajdiję!
czwartek, 8 sierpnia 2013
Tu jest Polska, tu się narzeka
Powtarzam się, przepraszam.
sobota, 3 sierpnia 2013
Polska Panda
piątek, 2 sierpnia 2013
Dzień dobry, czy mógłby Pan przestać narzekać?
środa, 31 lipca 2013
Obywatelu! Co wiesz o Powstaniu?
Kiedy usłyszałam frazę "Powstanie Warszawskie" widziałam młodych, uśmiechniętych ludzi, który byli żądni przygody. Nie liczyli się z życiem, a tym bardziej ze śmiercią. Żyli chwilą, czerpali z ówczesności pełnymi garściami. A w rzeczywistości ofiarami tego wydarzenia była nie tylko młodzież, ale wszyscy obywatele - dzieci, starcy, upośledzeni, bogaci, biedni, wykształceni i ci bez wykształcenia. Świetnie opisuje to Miron Białoszewski w "Pamiętniku z Powstania Warszawskiego" - pozycja niezwykle trudna, przynajmniej dla mnie była trudna do przebrnięcia - autor pokazuje to wydarzenie z zupełnie z innej perspektywy niż tej, którą ukazuje nam Muzeum Powstania Warszawskiego, media, popkultura. Tutaj ludzie umierają w męczarniach, zmuszeni są do życia w nieludzkich warunkach, a wojna to nie jest przygoda i fajna zabawa, to walka na śmierć i życie.
Absolutnie nie chce negować prac wspomnianego muzeum czy innych autorów, którzy propagują powstanie, ale czy na pewno robią to w właściwy sposób, przekazując nam tylko fragment historii?
W Internecie pojawił się zwiastun filmu Jana Komasy "Powstanie Warszawskie", który zostanie zmontowany z materiałów dokumentalnych. Jestem niezwykle ciekawa czy pokaże nam on pełen obraz tego zrywu czy zostanie znowu przecenzurowany. Jak na razie na obrazie przewijają się uśmiechnięte twarze młodych ludzi.