Miejscem, które polecam każdej osobie wybierającej się do Berlina jest Wyspa Muzeum. To jedyne takie miejsce w Europie, w którym znajduje się pięć muzeów i to nie byle jakich. Moim ulubionym, które miałam już okazję zwiedzać dwa razy i za każdym razem zachwyca mnie tak samo jest Muzeum Pergamońskie. Podziwiać można tam dzieła architektoniczne prosto ze starożytności. Najbardziej rozpoznawalnym obiektem jest Ołtarz Pergamoński, który za każdym razem powala mnie na kolana. Jest przeogromny, a możliwość wejścia na jego szczyt robi piorunujące wrażenie. Gdyby nie turyści, którym jest dookoła pełno, można poczuć się jak kilkaset lat temu.
W cenie biletów jest audioguide, jest po polsku, lecz zawiera w sobie tak wiele informacji, że pod koniec zwiedzania czuje się przeciążony wiedzą i bardziej zmęczony niż po kilku minutowym biegu.
Wyspa Muzeów jest niepowtarzalna jeszcze z dwóch powodów. Po pierwsze Altes Museum, które poświęcone jest sztuce starożytnej, znajdziemy w nim popiersie królowej egipskiej Nefretete. Z pięknością dalekiej krainy możemy staną twarzą twarz, oko w oko, bo tylko jedno posiada. Jednakże pomimo tego mankamentu zachwyca swoim wykonaniem i stanem utrzymania. Po mimo tylu lat, tylu konfliktów zbrojnych ona nadal sobie stoi spokojnie w muzeum w towarzystwie panów ochroniarzy i z ironicznym uśmiechem obserwuje świat.
Zwiedzając Berlin tropem wielkich mistrzów koniecznie należy wstąpić do Kulturforum. Z racji historii miasta każda ze stron okupacyjnych musiała mieć swoje muzeum, a pod jego dachem musiały kryć się najlepsze dzieła, dlatego i w danych Berlinie Zachodnim znajdziemy Gemäldegalerie. Przygotowując się do wyjazdu do tego miasta, wyczytałam, że w tym miejscu znajdziemy sporo obrazów, które zostały zabrane z polskich galerii, które wisiały tam zaborów lub chociażby do II wojny światowej (Proszę mnie tylko nie posądzać o sianie propagandy antyniemieckiej, dzielę się tylko tym co wyczytałam. Co więcej z takim ewenementem nie mamy tylko do czynienia w przypadku Niemiec).
Jeśli ktoś interesuje się sztuką nowoczesną, to zachęcam do udania się do Neues Nationalgalerie, znajduje się obok Kulturforum.
Będąc w Berlinie i mając w zamiarze odwiedzenie muzeów polecam zapatrzeć się w Musem Pass, ponieważ za niewielką cenę można zobaczyć wiele miejsc. Chęć wykorzystania zakupy jak najlepiej, pcha do wszystkich muzeów, które możemy zobaczyć na tej karcie.
A jeśli mowa już o tym Murze zachęcam do udania się na Bernauer Straße. Powinien być to punkt obowiązkowy każdej wycieczki w Berlinie. To miejsce wywarło na mnie ogromne wrażenie, z pewnością dlatego, że Mur wyobrażałam sobie zupełnie inaczej. Byłam przekonana, że była to jedna ściana, więc jakże było moje zdziwienie, kiedy przekonałam się, że sprytnie stworzony system obwarowania, tajnie strzeżony i niemalże nie do przejścia. Można najpierw obejrzeć to miejsce ze swojej perspektywy, pozaglądać przez dziury w murze. Później wjechać możemy na specjalnie wybudowaną wieżę, z której możemy zobaczyć miejsce to z góry i robi to niezwykle wrażenie.
Jeśli jesteśmy przy kwestii zimnej wojny, to w Berlinie znajdziemy bunkier przeciwatomowy wybudowany w Berlinie Zachodnim w strachu przed radzieckim atakiem. Znajduje się on w Story of Berlin. Samo muzeum nie jest powalające, a jeśli ktoś jest ciekawy jak zorganizowane miało być życie w bunkrze, to warto się tam wybrać. Sam bunkier był dla mnie niesamowity, spodziewałam się w nim jedynie wielkiej przestrzeni, w której musiałabym mocno uruchomić swoją wyobraźnię, aby wyobrazić sobie, co gdzie się znajdowało. Natomiast moje zdziwienie było ogromne, kiedy zobaczyłam tam, ze było to urządzone jak masowy hostel bardzo niskiej jakości.
Jestem dzieckiem lat dziewięćdziesiątych, nie znam realiów komuny, dlatego odwiedzenie Muzeum DDR było dla mnie obłędnym doświadczeniem. Najpierw byłam kierowcą garbusa, później byłam w sklepie z towarami deficytowymi, następnie odwiedziłam niemieckie mieszkanie, w którym znajdowała się również łazienka wprost z tamtej epoki, nauczyłam się również tańca typowego dla tamtego okresu. Obłęd, obłęd, obłęd. Żałuję, że w Polsce nie ma takiego miejsca, bo dla zagranicznych turystów takie muzeum i takie realia to jak opowieść science fiction.
Berlin to nie tylko kolebka sztuki i miasto z ciężka historią powojenną, ale również jest to miejsce, które nosi brzemię II wojny światowej i wielkiej nazistowskiej zbrodni. Ze łzami w oczach, z ciężkim sercem wyszłam z Muzeum Żydowskiego, a dokładniej z miejsca, które przypominać miało komorę gazową. Pierwsza wystawa, którą zwiedzałam była poświęcona ofiarą Holokaustu, kończyła się ona wejściem do komory. Należało otworzyć wielkie, stalowe drzwi, które były niemiłosiernie ciężkie. Po ich przekroczeniu znajdowało się w niewielkim, ale niezwykle wysokim miejscu, do którego docierała strużka dziennego światła. Było tam przerażająco cicho, ludzie będący tam bali się głośno oddychać, a ja miałam ochotę usiąść w rogu i zapłakać. Miejscem, które zmroziło we mnie krew, była długa droga usypana metalowymi podobiznami twarzy, po których się chodziło. Stąpając po nich miałam wrażenie, że zachowuję się jak nazista, traktujący Żydów jako podludzi, którym nie należy się szacunku. Próbowałam znaleźć miejsce, gdzie nie było metalowych twarz, nie mogłam po nich chodzić.
Miejsce poświęcone temu okresowi jest Topografia Terroru, gdzie wcześniej znajdowała się główna siedziba SS. W budynku jest wystawa opowiadająca o różnych wydarzeniach, które miało miejsca w latach 1939-45. Natomiast fragmenty murów to świadkowie rozstrzelań więźniów władzy komunistycznej.
Nie chcę zakończyć swojej opowieści o Berlinie tak mocnym i przerażającym akcentem, dlatego zachęcam jeszcze do odwiedzenia Katedry Berlińskiej. Ja brałam udział w mszy protestanckiej. Jeśli ktoś zna niemiecki, to polecam, ponieważ pastor snuje przepiękne historie, ma niezwykły dar opowiadania. Samo miejsce jest również cudowne, nie dziwię się, że jest to miejsce, gdzie odbywają się różne święta państwowe.
Miejscem zapomniany przez turystów, a które jest naprawdę warte zobaczenia, to Czerwony Ratusz. Jest to neogotycka budowla, której wnętrze jest p r z e c u d o w n e! Można dostać obłędu z powodu przepięknych witraży.
Kiedy przebycie Berlin wzdłuż i wszerz, zachęcam do odwiedzenia kopuły na Reichstagu, rozprzestrzenia się z niej świetny widok na miasto. Rezerwację można dokonać internetowo, co pozwoli na zaoszczędzenie czasu, ponieważ inaczej czeka nas spędzenie czasu w kolejce. Zachęcam również do wybrania się tam w takiej porze, aby zobaczyć miasto zarówno za dnia, jak i za wieczorem. Berlin ma wtedy dwie różne twarze.
Z własnego doświadczenia mogę sprzedać jedną radę. przed wejściem na kopułę należy przejść kontrolę, sprawdzają co ukrywasz, czy nie masz broni. Przed wyjazdem do Berlina postanowiłam ozdobić swoją torbę od aparatu przypinkami. I to był błędny krok. Pan strażnik dokładnie studiował każdą przypinkę, próbował nawet rozszyfrować polskie napisy. W końcu kazał mi dwie schować, przyrzekam, że nie miałam zamiaru obrazy niemieckiego majestatu, przyczepiłam sobie między innymi znaczek z trupią czaszką i z znakiem reaktora atomowego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz