Pamiętnik Globtrotera - Wrocław

Jeśli ktoś mnie pyta jakie polskie miasto jest dla mnie najładniejsze bez zastanowienia odpowiadam: Wrocław. To miasto zawsze wita mnie słońcem i wysoką temperaturą, mam zawsze okazję zwiedzać go w pięknych promieniach słońca. Wrocławianie to przemili i ciepli ludzie, którzy zarażają uśmiechem na każdym kroku. To zdecydowało, że Wrocław skradł raz na zawsze moje serce.

Wrocław kojarzony jest przede wszystkim z przepięknym Rynkiem. I nic dziwnego, ponieważ jest on przecudowny. Zawiera w sobie wiele małych, intymnych przejść, w których trzeba uważnie patrzeć pod nogi, bo nagle przed nami może wyrosnąć niespodziewanie krasnoludek. Te małe ludki, których w Wrocławiu jest mnóstwo i jeszcze więcej ich przybywa dodają temu miastu uroku i sprawiają, że nie tylko dzieciaki mają wielką frajdę z odnajdowaniem ich, ale nawet i te starsze dzieci, takie jak ja. Symbolem wrocławskiego Rynku jest niezaprzeczalnie Ratusz. Zachwyca misterną pracą budowniczych. Polecam pojawić się tutaj rano, kiedy nie ma jeszcze mnóstwa turystów, kiedy słońce jeszcze nie smaży. Można wtedy spokojnie usiąść na jednej z wielu ławek i rozkoszować się przepięknym widokiem.

Opuszczając Rynek i udając się w stronę Odry warto zajrzeć do Auli Leopolda, która znajduje się na terenie Uniwersytetu Wrocławskiego. Będąc tam czuję się pewną zazdrość, że nie studiujemy tutaj i nie jest nam dane częściej zaglądać do tego przepięknego wnętrza. Tuż obok znajduje się krasnal, ubrany w płaszcz z okularami na nosie i książką w ręku przypomina profesora. Kiedy zwiedzałam Wrocław czekało mnie zmierzenie się z kampanią wrześniową, coś w mojej głowie podsunęło mi, jak się okazało później, genialny pomysł. Pogłaskałam profesorka po głowie, a poskutkowało to zdanym egzaminem.

Niezwykłym miejscem jest Dzielnica Czterech Wyzwań. Znajdziemy tam świątynie rzymsko-katolicką, prawosławną, protestancką i synagogę. Cztery wyzwania, na pozór różne od siebie, w rzeczywistości podobne. Mogłoby się wydawać, że między wyznawcami różnych religii nie może panować harmonia, tutaj jest inaczej. Wierni organizują często wspólne imprezy. Szanują się, akceptują, próbują się poznać. Idealna lekcja tolerancji dla nas wszystkich.

Moim faworytem jest również Hala Stulecia. Jest to potężne gmaszysko, z którego zionie PRL. Jest bardzo ciekawe architektoniczne, ale jedynie z zewnątrz, środek nie powoduje padnięcia na kolana. Są dwie grupy osób, którym Hala przypomina dwie zupełnie odmienne rzeczy - dla jednych to wielowarstwowy tort w białej polewie, dla innych fekalia. Dwa różne i odrębne kojarzenia. Obiekt został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Tutaj też usytuowane są tańczące fontanny, które o danej godzinie tańczą w rytm muzyki. Polecam zajrzeć tam wieczorem. Oprócz tego to idealne miejsce na wypoczynek, nie fontanny, a park otaczający Halę. Można znaleźć tu mnóstwo cienia i ławek do siedzenia. Tym samym jest to również idealne miejsce na randki.

Perełką w architekturze Wrocławia jest pałac królewski. Wcześniej była to siedziba królów pruskich, dzisiaj znajduje się tutaj Muzeum Miejskie, które jest niesamowite. Mimo, że oczy zamykały mi się niemiłosiernie, doskwierało mi wielkie zmęczenie z ciekawością oglądałam wystawy. Jestem pokoleniem dorastającym w wszechobecnym chaosie dźwięków, trudno mi przyzwyczaić się do ciszy i wzięto to pod uwagę przy tworzeniu tego muzeum. W każdej sali wygrywane są ciche dźwięki związane z epoką, z której prezentowane są eksponaty. Odbiera się to muzeum nie tylko wzrokiem, a również i innym zmysłem - słuchem.

Osoby udające się do Wrocławia pociągiem zwiedzą Dworzec Główny. Osobom wybierającym się do tego miasta innym środkiem transportu polecam zajrzeć do tego miejsca, urzeka. Hala główna to perełka secesyjna.

Grzechem jest pojechanie do Wrocławia i niezobaczenie Panoramy Racławickiej. Trzeba się uzbroić w cierpliwość, aby się tam dostać, a po bilety najlepiej przyjść rano, bo wiadomo, że takie cacko chce zobaczyć mnóstwo ludzi. Wiele razy słyszałam głosy zachwytu na temat tego obiektu, ale to co zobaczyłam przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Wszystko było ze sobą idealnie skomponowane i dawało efekt trójwymiarowości. Majstersztyk! Tylko uważam, że czas jaki jest przeznaczony na zwiedzanie tego miejsca jest zdecydowanie zbyt krótki, żeby nacieszyć oczy tym wspaniałym dziełem. Każdemu kto jest zainteresowany sztuką polecam zwiedzenie Muzeum Narodowego. Znajdują się tam perełki polskiego malarska. Tam odkryłam Witolda Pruszkowskiego, którego Eloe  mnie po prostu zaczarowało i nie pozwoliło odejść od siebie na dłuższy czas.

Parę zabytków zostawiłam sobie do zwiedzenia następnym razem, bo miasto ma w sobie niesamowity magnez i kusi. Kiedy zaczyna się tylko robić cieplej snuję plany, aby tam jeszcze raz pojechać i nacieszyć oczy przepięknymi widokami.


3 komentarze:

  1. A pamiętasz jak siedziałyśmy o 6 rano na Rynku i szedł typ ze słuchawkami śpiewając na głos? :D do końca życia tego nie zapomnę :) Można by powtórzyć taką wyprawę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat tego nie pamiętam, ale pamiętam doskonale jak czekałyśmy z utęsknieniem na otwarcie Mc'Donaldu. Chciałoby się taki wypad powtórzyć:)

      Usuń
  2. Super artykuł. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń