Powinnam się uczyć gramatyki, ale nie mogę, burzy się we mnie krew, kiedy słyszę to, co się dzieje w stolicy. Krew mnie zalewa jak słyszę, jak głupi mamy naród. Skoro kochają tak bardzo swoją Ojczyznę, jak o tym mówią, to dlatego nie potrafią pokazać tego w normalny i kulturalny sposób, tylko biją się, nie szanują wzajemnie i psują miasto?
Poniedziałek godzina 13, jadę pociągiem relacji Łódź - Warszawa, przedziały są pełne małoletnich dresów, którzy mają jeszcze mleko pod nosem. Palą, śmieją się i cieszą na przyszłą bijatykę. Kiedy spotykają policję, krzyczą, skandują, obrażają ich.
Godzina 14, centrum Warszawy. Mamy wrażenie, że jestem na wojnie. Wokół mnie pełno ubranych w kaptury młodych chłopaków, skandujących coś, puszczających race. Nie mogę dostać się do mieszkania normalnie, tylko muszę jechać objazdem, trasa zablokowana jest przez marsz. (Nie jestem zła, że mieszkam w Warszawie i są korki, utrudnienia, przecież na to się zgadzałam decydując się na taki krok, a nie inny, ale kiedy marsz przeradza się w masową demolkę, nie mam tolerancji dla tego zjawiska.)
16.00 włączam telewizję, to co widzę przechodzi ludzie pojęcie. Marsz nie jest już marszem pokojowym, mam wrażenie, że coś się wyrwało spod kontroli. Chuliganom daje się publiczne pozwolenie na dewastację mienia publicznego. Brak szacunku do drugiego człowieka, brak szacunku dla miasta, brak szacunku do Ojczyzny.
Godzina 22 siedzę przy komputerze, przeglądam facebooka i wstyd mi, że mam takich znajomych, którzy chwalą się publicznie tym, że byli na marszu, zniszczyli tęczę, pobili się z policją.
Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy - Józef Piłsudki, amen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz