środa, 5 marca 2014

Wykorzeniony naród

Godzina 11, brzydki, pochmurny dzień. Czuję, że spada ciśnienie, chce mi się spać. Nie, zaraz, spać chce mi się właściwie zawsze. Przechadzam się po Krakowskim Przedmieściu, powoli smuję się na przystanek autobusowy. Rozgladam się, chce przejść przez ulicę. Nagle przed moimi oczami pojawia się mężczyzna w sukience. Z niedowierzaniem patrzę na niego, nie jestem pewna czy to wytwór senny czy rzeczywistość. Wtedy zaczyna mi się troić w oczach. Widzę następnych dwóch.

Kiedy siedzę sobie wygodnie w autobusie, dźwięk silnika powoli mnie usypia, w mojej głowie rodzi się pewna myśl - dzisiaj w Warszawie odbywa się mecz,Polacy grają ze Szkocją.

W centrum spotykam kolejne grupki mężczyzn w kiltach. Wyróżniają się oni z tłumu nie tylko swoim tradradycyjnym ubiorem, ale i CAŁKOWITYM brakiem (pobudziłam Waszą wyobraźnię?) ciepłego ubrania. Kiedy ja paraduję zakapturzona w zimowej kurtce, oni mają na sobie tylko bluzy. To się nazywa gorąca krew!

Nie chciałam jednak dyskutować tutaj na temat ich ciepłego temperamentu, tylko o tradycji i o nas, o Polakach. Bardzo podoba mi się to, że Szkoci nie wstydzą się swojej przynależności do narodu, ba, obchodzą się z nią w bardzo widoczny sposób. Kontynują tradycję, nie odcinają się od przodków. A co z Polakami? Mam wrażenie, że próbujemy się wykorzenić i przypasować do Europu Zachodniej. A to źle. Przcież absolutnie niczego nie musimy się wstydzić (mając na względzie tradycję i kulturę).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz