niedziela, 12 lipca 2015

Mroczna tajemnica dorosłości

Kiedy w telewizji pojawiał się prezenter pogody, w domu moich dziadków nastawała święta cisza. Ja, jako małe dziecko nie zawsze mogłam wysiedzieć w jednym miejscu i jeszcze dodatkowo nic nie mówić. Kiedy tylko zaczęłam prowadzić dyskusje, dziadek posyłał mi krótkie, karcące spojrzenie i uciszał. Starałam się wtedy zmobilizować wszystkie siły, aby się nie odezwać. Było to bardzo trudne, zawłaszcza, że przecież na ekranie telewizora leciał właśnie jeden z najnudniejszych programów.

Fenomen prognozy pogody zrozumiałam dopiero po wielu latach, a właściwie to teraz, kiedy odbywam praktyki, a moimi "współpracownikami" są ludzie, których dzielą ode mnie co najmniej dwie dekady. Każda rozmowa zaczyna się i kończy pogodą. Albo rozmawiamy o strasznych upałach albo o przeraźliwym chłodzie. Porównujemy serwisy i ich przewidywania. Odkrywamy nowe strony i oglądamy zapisy satelitarne obrazujące przemieszczanie się chmur i burz.
Praktyka ta oprócz mnóstwa teorii, którą ze są wynoszę każdego dnia, nauczyła mnie jednak o wiele bardziej praktyczniejszej rzeczy niż zapisy wynikające z ustaw i zapisy dotyczące przebiegów konkursów. Pokazał mi jedną, najistotniejsza prawdę, która będzie już na zawsze rzutować na moje przyszłe życie - prognoza pogody nie jest tylko po to, aby wiedzieć jak się ubrać, ale ma ona dużo ważniejsze zadanie, a mianowicie ma funkcję czysto społeczną, pozwalającą na utrzymanie kontaktu lub jego nawiązanie z drugim człowiekiem.

Czuję, że ta nauka oraz codzienne spoglądanie na prognozę pogody przed wyjściem z mieszkania, to przełomowy krok w moim życiu. To wstąpienie w dorosłość i definitywne zagrzebanie dzieciństwa. Otóż po kilkunastu latach życia przyszło mi w końcu odkryć tę najważniejszą i najmroczniejszą tajemnice świata dorosłych.

2 komentarze:

  1. mówisz? Ja to odkryłam sto lat temu. Już nie raz dzięki prognozie pogody poznałam nowe osoby. Nawet ostatnio, jak zapisałam się na pewien kurs, to czekając przed salą rozmowa zaczęła się właśnie od pogody. To taki uniwersalny temat przecież... :)

    OdpowiedzUsuń