środa, 8 lipca 2015

Wałkowanie Ameryki

Lubię relacje pana Marka Wałkuskiego dla Radiowej Trójki. Lubię jego piątkowe rozmowy z panem Kubą Strzyczkowskim. Polubiłam Amerykę po kaWałku. Myślałam, że polubię też Wałkowanie Ameryki. Niestety zmierzenie się z tą książką zajęło mi sporo czasu.

Ameryka po kaWałku była opowieścią. Opowieścią, którą można było usłyszeć podczas wieczornego spotkania przy kominku i ciepłej herbacie. Snuta była wartko i ciekawie. Zawierała wiele ciekawostek, pomagała spojrzeć na Amerykę z innej strony, tej mnie utartej. Wałkowanie Ameryki ma inny charakter. To książką, którą nie da się przeczytać szybko. Zawiera zdecydowanie za dużo danych liczbowych, można się w nich pogubić. Po pewnym czasie umysł ma zdecydowanie dosyć i błaga o przerwę. Pierwsza książka pana Wałkuskiego ma charakter zdecydowanie informacyjny i jest na pewno gratką dla wszystkich, którzy kochają liczby i statystyki. Związku z tym, że ja z liczbami nie jestem zaprzyjaźniona z tą pozycją mierzyłam się dosyć długo.

Ameryka po kaWałku oprócz swojego wartkiego i opowieściowego charakteru, urzekła mnie też zdjęciami, które były ciekawe i piękne. Zabrało mi tego w Wałkowaniu Ameryki. Wydanie tej książki zdecydowanie mi się nie podoba.

Mam wrażenie, że gdybym najpierw nie sięgnęła po Amerykę po kaWałku, a w moje ręce trafiłaby najpierw pierwsza książka napisana przez pana Wałkuskiego, to raczej byłabym rozczarowana i po druga pozycję tego autora już bym nie sięgnęła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz