poniedziałek, 8 września 2014

Poradnik Globtrotera

Na wakacje wyjeżdżam odkąd pamiętam, a nawet i wcześniej, bo pamięć bywa ulotna i niestety wypadów z rodzicami, kiedy nosiłam jeszcze dumnie mega modne pampersy nie przypominam sobie. Rodzice rozbudzili we mnie ciekawość świata, zbierali mnie w przeróżne miejsca, pokazywali fascynujące zabytki, opowiadali przecudowne historie. Zakochałam się w podróżach i wytworzyła się we mnie niespokojna dusza, która w każdej wolnej chwili marzy o podróży, wszystko jedno jakiej.

Cztery lata temu rodzice popchnęli mnie do dość odważnej decyzji, miałyśmy same wspólnie z kuzynką wyruszyć na podbój zagranicy. Nie wiem dla kogo była to odważniejsza decyzja - dla rodziców, że puścili dwie małolaty w świat czy dla nas, że będąc jeszcze w sumie małolatami bez doświadczenia podróżniczego zdecydowałyśmy się na wyjazd zagranicę. Naszym celem stał się Wiedeń, mekka secesji, jedno z najładniejszych miast jakie miałam okazję zobaczyć na własne oczy.

Pierwszy krok - zakup biletów 
Cztery lata temu na polski rynek wchodził Polski Bus i w sumie przypadek zdecydował za nas, że wybrałyśmy się do Austrii. Szperając na stronie przewoźnika znalazłyśmy bilety do Wiednia w niezwykłe atrakcyjnej cenie, niewiele myśląc kupiłyśmy je. Kupno biletu to pierwszy krok, jaki stawiam podczas planowania podróży. Często o kursie mojej podróży decyduje przypadek, a raczej cena, jeśli jest atrakcyjna, wybieram ją.

Wybór hostelu
Kolejnym punktem na mojej liście rzeczy do zrobienia przed wyjazdem jest znalezienie lokum, co jest zadaniem niezwykle trudnym i pracochłonnym. Jeśli wybieram się do stolicy, mam w banku, że co najmniej pięć dni będę musiała spędzić na intensywnym poszukiwaniu hostelu. Wybieram go z głową, żebym później się nie rozczarować. Musi być w centrum i z kuchnią, a dodatkowo w konkurencyjnej cenie, to najważniejsze kryteria. Nie lubię tracić czasu na dojazdy.
Chętnie wybieram hostele. Są zdecydowanie tańsze od hotelu, a w dodatku przytulniejsze. Czesto zaskakują nietuzinkowym wystrojem. Nie czuć w nich komercji ani seryjności. Lubię, kiedy hostele mają tak zwany pokój wspólny, w którym po południami i wieczorami zbierają się turyści i poznają nie tylko miasto, do którego przyjechali, ale i inne narodowości, które mieszkają razem z nimi w hostelu, to jest ekscytujące. Dzięki temu widziałam jak robi się oryginalne zupki chińskie, byłam również na prywatnym koncercie fortepianowym. Często ci ludzi się nietuzinkowi i mają dużo do zaoferowania.
Jestem cebulakiem, więc staram się wziąć ze sobą jak najwięcej jedzenia, żeby na miejscu nie wydawać niepotrzebnie kasy, a oszczędności przeznaczyć na zwiedzanie. Będąc na pierwszej wyprawie miałam ze sobą konserwy. Wspólnie z moją kuzynką weszłyśmy do kuchni z naszym dobytkiem i zaczęłyśmy robić jedzenie, a dokładniej kanapki z konserwą. Zrobiłyśmy tym furorę, bo ludzie nie mogli uwierzyć, że można do puszki zmieścić mięso, które nie jest rybą.

Poznanie miasta przez Internet
Kiedy uporam się z rezerwacją nadchodzi czas na najprzyjemniejszy punkt - robienie przewodnika. Jestem buntowniczką, mam coś z kota, lubię chodzić własnymi ścieżkami, nawet wtedy kiedy chodzę dookoła i się gubię, ale mam przynajmniej poczucie niezależności. Przed wyjazdem starannie opracowuje ścieżki, którymi będę podążać. Opisuje zabytki, które będę zwiedzać. Szukam ciekawostek, miejsc, o których wiedzą tylko tubylcy. To takie przygotowanie przed stanięciem w twarzą w twarz z miastem. Próba oswojeniem się z nieznanym miejscem oraz oszczędność czasu, bo na miejscu wiem, co gdzie się znajduje, wiem, jaki budynek znajduje się obok jakiego i nie krążę bezsensownie po mieście. Ważnie jest również, żeby sprawdzić kiedy dane muzeum jest otwarte, a godziny otwarcia uwzględnić podczas planowania podróży, w ten sposób można uniknąć rozczarować i niepotrzebnego nachodzenia się.

Kącik porad
1. Młodym podróżnikom radzę zacząć podróżowanie jak najwcześniej, w wielu krajach zachodnich jest super promocja dla dzieciaków poniżej 18ego roku życia - mają wstęp do wszelkich muzeum najczęściej za darmo albo w cenie połowy biletu. Niezwykła sprawa, dzięki temu będąc w Wiedniu weszłyśmy niemal do każdego muzeum jakie stanęło nam na drodze.

2. Ponad to podróżując weź pod uwagę, że możesz już więcej nie zawitać do tego miasta, staraj się obejrzeć je jak najdokładniej, nie oszczędzaj specjalnie pieniędzy, staraj się obejrzeć od środka te najbardziej unikatowe miejsca.

3. Planując wejście do muzeum staraj się pojawić się tam jak najwcześniej. Z praktyki wiem, że około południa muzea są przepełnione. Większość turystów zdąży już wtedy wylegnąć z łóżka, zjeść śniadanie i ruszyć na podbój miasta. Zwiedzanie w tłumie ludzi, szczególnie jeśli większość z nich to Włosi lub Hiszpanie, nie jest przyjemne.

Podróż na własną rękę daje niezwykłe możliwości, można zobaczyć dokładnie, to co nas interesuje. Można każdy szczegół oglądać z uwagą, nie zważając na czas. Nie trzeba pilnować się przewodnika. Można poznać mieszkańców miasta, porozmawiać z nimi. Można poćwiczyć język obcy dokonując zakupów. Za to jest o wiele droższa niż wycieczki z biurem podróży, ale to wszystko zależy już od tego, kto co lubi.

1 komentarz:

  1. Kącik porad, punkt 2. Obejrzeć JE jak najdokładniej. ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń