Kiedyś byłam pewna, że zamieszkam w dużym mieście, pełnym korków, pospiechu, ludzi wiecznie spóźnionych. Zachłysnęłam się wielkomiejskością, jej zaletami. Teraz zaczęłam dostrzegać, że jednak więcej tutaj wad niż zalet.
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Welcome in Słoikoland
Od sześciu lat dzielę swoje życie między moją miejscowością rodzinną a Warszawą, gdzie najpierw chodziłam do liceum, a teraz studiuję. Związku z tym, że mieszkam blisko stolicy, mogę pozwolić sobie na co tygodniowe weekendowe odwiedziny w domu.
Kiedyś byłam pewna, że zamieszkam w dużym mieście, pełnym korków, pospiechu, ludzi wiecznie spóźnionych. Zachłysnęłam się wielkomiejskością, jej zaletami. Teraz zaczęłam dostrzegać, że jednak więcej tutaj wad niż zalet.
Jest ciepły, pogodny dzień. Parzę herbatę, biorę do ręki dobra książkę i rozsiadam się na wygodnym fotelu na tarasie. Słońce delikatnie świeci mi w oczy, wiatr targa moje włosy, a czas spędzony z lekturą umilają mi ptaki, które w przeróżny sposób ćwierkają. Kiedy nie mam ochoty na czytanie, odrywam wzrok od tysięcy liter i zatapiam się w zieleni, która o tej porze roku jest przecudowna. Soczysta, pełna życia. Właśnie w takim momentach przekonuję się, że nie ma nic piękniejszego niż natura i cudowności stworzone przez nią. Każde obcowanie z nią sprawia mi niezwykłą przyjemność, dodaje siły i motywuje do działania. W domowym ogrodzie odżywam, wracają do mnie siły witalne i motywują do dalszej pracy.
Przyjemności życia wielkomiejskiego, kina, teatry, kluby, instytucje kulturalne nie są w stanie zastąpić mi spotkania z przyrodą. Wolę wsiąść w samochód, przejechać kilkanaście kilometrów, spędzić kilka godzin w samochodzie, pokręcić się po Warszawie, ale w ostateczności wrócić do siebie, do małego, niepozornego miasteczka, które kryje w sobie coś czego nie znajdę w Warszawie. I jestem dumna, że jestem słoikiem. Odbieram miejsce najpierw w szkole, później na studiach warszawiakom. Zabieram im powietrze, nie płacę podatków, jadąc samochodem stukam słoikami, ale mam coś czego oni nie mają.
Kiedyś byłam pewna, że zamieszkam w dużym mieście, pełnym korków, pospiechu, ludzi wiecznie spóźnionych. Zachłysnęłam się wielkomiejskością, jej zaletami. Teraz zaczęłam dostrzegać, że jednak więcej tutaj wad niż zalet.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz