czwartek, 5 marca 2015

Zapiski z wielkiego miasta

Jadę tramwajem. Stoję i obserwuję ludzi. Mają różne zajęcia. Niektórzy patrząc bez okno, inni bawią się telefonami, mało kto ze sobą rozmawia. Mnie jednak najbardziej interesują czytający książki.

Uwielbiam obserwować ich emocje. Lubię kiedy nieśmiale się uśmiechają, kiedy otwierają szeroko oczy ze zdziwienia. Podglądam też tytuły, czasami z nimi czytam. I tak sobie myślę, że to świetna promocja książek. Gdy widzę w tramwaju kilka osób czytających powieści tego samego autora, pojawia się w mojej głowie myśl, że musi to być niezła pozycja. Po pierwsze ktoś nie mógł się z nią rozstać i po mimo pewnego ciężaru spakował ją do torby, bądź plecaka. Po drugie jeśli autor cieszy się taką popularnością, to pewnie książka jest warta przeczytania.

Pewnego dnia w mojej głowie zaświtała myśl, że wydawcy powinni sponsorować takich czytelników, bo to może napędzać sprzedaż książki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz