niedziela, 13 lipca 2014

Tradycyjna Polska

Wakacje. Polacy masowo siadają za kółkiem i jadą w dalszą lub w bliższą drogę, każdy ma swój cel. Każdy chciałby być jak najszybciej na miejscu. Chociaż jak się okazuje nasze wybory, które z góry wydawałby się logiczniejsze, takie nie są.

Trafił nam się szybki wyjazd nad morze. Jednodniowy, sytuacja awaryjna. Do przejechania mieliśmy sporą odległość, zależało nam na czasie. Pogoda była brzydka. Po całym tygodniu pięknej pogody, gdzie słońca nie brakowało, które rozpieszczało turystów, nadeszło załamanie pogody. Wiał wiatr, temperatura dramatycznie spadła. Wszystkim znudziło się opalanie, a raczej znudził się brak możliwości opalania i postanowili wrócić do domu. W ten sposób nasze drogi się przecięły. Intuicyjnie wybraliśmy autostradę. Byliśmy pewni, że w taki sposób nadrobimy drogę, omijając mniejsze drogi z ograniczeniami prędkości i co najgorsze z radarami. Okazało się, że na taki sam genialny pomysł jak my wpadła połowa Polaków wypoczywającą nad polskim morza i planująca akurat w sobotę wrócić do domu. Trzydziestominutowa przejażdżka po autostradzie musiała zostać odpokutowana co najmniej pięciokilometrową kolejką do bramek. Nasze nadrobienie czasu okazało się mrzonka, ponieważ w pięknym wężyku czekaliśmy około godziny. Na bramkach była kartka, na której przepraszali za utrudnienia, powinni raczej dziękować na kolanach za to, że zasponsorowaliśmy te czarne interesy.

Zastanawiam się, czy my Polacy jesteśmy tacy tradycyjni czy może zaściankowi, a może po prostu głupi i nie umiemy korzystać z rozwiązać zachodnich. Jak to jest, że głupie rzeczy rozprzestrzeniają się u nas z szalejącym tempem, natomiast dobre rozwiązania, jak chociażby winiety są niedoprzyjęcia. Rozumiem, że zastosowując winiety kilkanaście osób straciłoby pracę, ale my stracilibyśmy kolejki na autostradach, których sieć swoją drogą jest Polsce  rozległa, i tym samym pozwoliłby naprawdę na nadrobienie czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz