Eric-Emmanuel Schmitt ma dar do pisania przepięknych i bardzo mądrych książek. Każda jego książka mnie zaczarowuje, pochłania i wciąga na długi czas. Nie mogłam się doczekać, kiedy będę mogła sięgnąć po moją najnowszą zdobycz Tajemnica pani Ming.
Główny bohater wybiera się w delegację do Chin. Poznaje tam panią Ming, królową szaletu. Pani Ming pracuje w toalecie w Grand Hotelu, ale nie w byle jakiej toalecie, a męskiej, to o wiele prestiżowe niż praca w toalecie damskiej. Główny bohater ma niezwykły sposób na negocjacje, a w tym samym często odwiedza toaletę. Częste schadzki do tego miejsca oraz chęć poprawy języka mandaryńskiego doprowadzają do rozpoczęcia znajomości z panią Ming. Kobieta jest już staruszką. Jest samotną osobą, dlatego chętnie wykorzystuje okazje do rozmowy. Tym samym opowiada głównemu bohaterowi o swojej dziesiątce dzieci.
Tajemnica pani Ming to ciepła opowieść o miłości, a dokładnie o miłości córki do matki. Dodatkowo Schmitt jak ma to zwyczaju w każdej swojej książce wodzi czytelnika za nos. Kiedy ma się wrażenie, ze odkryło się tajemnicę, rozwiązało zagadkę, okazuje się, że nasze myślenie było błędne. I to właśnie uwielbiam w jego książkach. Nigdy nie wiadomo jak się skończą, przez co zakończenie zaskakuje. Jego książki można czytać wiele razy, nigdy się nie nudzą i za każdym razem odkrywa się coś nowego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz