Książki nie wybierałam sama, zobaczyłam konkurs na facebooku, wzięłam udział i wygrałam. Kiedy przeczytałam informację na końcu, trochę się przestraszyłam. Byłam przekonana, że autorką jest nawiedzona buddystka, próbująca z całej siły przekonać czytelnika do przejścia na tę religię. Nie lubię fanatycznych książek, fanatycy (szczególnie religijny) przerażają mnie i próbuje ich omijać szerokim łukiem.
Autorka napisała cztery opowiadania, które tworzą spójną całość, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać. Bohaterami są różne osoby, z różnych zakątków świata. Z naszymi postaciami przeniesiemy się do Tybetu, Indii, Francji, odwiedzimy Kanadę oraz przemierzymy polany Karkonoszy i Mazur. Opisy przyrody pobudzają wyobraźnie i ma się ochotę rzucić wszystko, wziąć plecak, spakować kilka niezbędnych rzeczy i ruszyć przed siebie. Niejednokrotnie podczas czytania książki marzyłam, aby wybrać się w Karkonosze i nasycić oczy widokiem gór.
Bohaterami są różnorodne osoby. Zarówno młodzi ludzie oraz kobiety i mężczyźni w średnim wieku, którzy mają wszystko - pieniądze, karierę, rodzinę i dom. Jednak wszystkie te osoby łączy jedna rzecz. Wszyscy poszukują siebie, poszukują drogi do szczęścia.
Autorka przekazuje nam odrobinę buddyjskich prawd. Pokazuje jak znaleźć szczęście. W trakcie czytania, jak i po przeczytaniu mam ochotę odszukać kogoś, kto będzie mi w stanie przekazać tę całą cenną wiedzę i kogoś, kto pokaże mi sposób na zaznanie spokoju w tym dzisiejszym, szalonym świecie, gdzie nie ma czasu na przerwę i odpoczynek, w którym cały czas gdzieś pędzimy, jak się często okazuje sięgamy po rzeczy mało istotne, zapominając o tym co ważne.
Książki kocham nie tylko za treść, kocham również za papier i za zapach farby drukarskiej. Ta książka ma w sobie wszystko, to co dla mnie jest ważne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz