poniedziałek, 24 listopada 2014

Zanim ocenisz, spróbuj zrozumieć

Wczorajszy wieczór spędziłam w teatrze. Obejrzałam sztukę "Red" w reżyserii Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej. Od wczorajszego wieczoru mój świat przewrócony został do góry nogami, to co wcześniej uważałam za oczywiste i byłam święcie przekonana o jego słuszności, rozmyło się, obróciło się w dym, roztłukło się na milion kawałków.

Sztuka Johna Logana przenosi widza do nowojorskiej pracowni Marka Rothko (Janusz R. Nowicki). Cofamy się do lat 50. i towarzyszymy malarzowi w jego afekcie twórczym. Świat doświadczonego malarza ściera się ze światem jego pomocnika, Kena (Juliusz Świeżewski). Jest to tradycyjna walka na słowa, poglądy dwóch generacji. Rothko jako przedstawiciel abstrakcjonizmu, utopijnie wierzy w sztukę zmieniającą świadomość widza, pozbawioną komercji, czystą. Ken to przedstawiciel pop-artu, sztuka jest dla niego produktem, który należy sprzedać, czerpać z niego zysk. Powstaje tradycyjny zgrzyt, a później bolesna próba pogodzenia się z racją rzeczy i przyzwyczajenia się do współczesności i współczesnego konsumpcjonizmu.

Sztuka wymaga od nas obeznania w świecie malarstwa. Rothko rzuca nazwiska artystów jak z karabinu, opowiada o dziełach sztuki. Dla kogoś, kto nie jest freakiem spektakl będzie nużący i niezrozumiały.

Widziałam obraz Rothko, nie pamiętam jak dokładnie wyglądał, wiem że był biały, gdzieniegdzie znajdowały się jasnoniebieskie plamy. Obdarzyłam obraz przelotny spojrzeniem, trwającym nie dłużej niż minutę. Właściwie to gdy nie barierki wokół obrazu, a wcześniej wielka reklama tego dzieła, przeszłabym obok niego obojętnie. Teraz tego żałuję.
Doskonale pamiętam, że na biłam alarm, próbowałam otworzyć oczy, że sztuka nowoczesna nie powinna być nazywana sztuką, teraz biję się w pierś. Po tym spektaklu mam nieodzowną ochotę udać się do muzeum i pozwolić obrazom żyć, bo tylko wtedy, kiedy widz ogląda dzieło, ono żyję. Mam ochotę przyjrzeć się obrazom Rothko i zobaczyć w nich to, co chciał nam przekazać. Chciał tworzyć sztukę zmieniającą świadomość widza, wydobyć z niego emocje, sprawić, aby się zastanowił. Chcę zmierzyć się z jego obrazami, zobaczyć grę kolorów, grę świateł, które sprawią, że powstanie złudzenie optyczne, a obraz zacznie się poruszać, stanie się dynamiczny.

Zanim ocenisz, spróbuj zrozumieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz