poniedziałek, 19 stycznia 2015

Sesja is coming

Dzięki moim znajomym nie potrzebowałabym kalendarza. Obserwując ich zachowanie mogę bez problemu dojść do wniosku, że mamy teraz przełom stycznia i lutego, a studenci przypominają sobie, że znowu nic nie zrobili przez cały semestr i trzeba w końcu przysiąść nad notatkami, zarwać kilka nocy i elegancko zdać sesję.

Kiedyś oznaką nadejścia sesji były tłumy w bibliotece, widok zaczytanych studentów, pilnie czytających swoje notatki. Teraz tłum co prawda pozostał, ale zdobywanie wiedzy nie okazuje się poprzez rzeczywiste siedzenie nad materiałami, ale poprzez ilość opublikowanych wiadomości na facebooku.
Jest 1.22 mam włączony rzeczony wcześniej portal internetowy, a przy imionach i nazwiskach moich znajomych świeci się więcej zielonych kółeczek niż normalnie o tej porze nocy. Przeglądam tablicę, a tam milion informacji o tym, że nadchodzi sesja, swoja drogą dziękuję za informacje, nie wiedziałam. Ludzie prześcigają się w tym, kto robi bardziej kreatywną rzecz, zbierają lajki i masę komentarzy pod upublicznionym materiałem. Zapętla się koło, bo przecież nie można przejść obojętnie obok informacji, że Osi z Top Model zdradziła sekret na szczupłą sylwetkę albo że w trakcie sesji pochłania się czekolady i szuka się usprawiedliwienia na ten fakt.

Biedna ja, nie mogę się uczyć, nie mogę przejść obojętnie obok tak ciekawych informacji. Moi bezduszni znajomi nie pozwalają mi się uczyć. To z pewnością wszystko przez nich, przecież nie mogę tak bezdusznie wyłączyć komputer i nie zareagować na ich nowinki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz