środa, 8 kwietnia 2015

I'm Teodor. Teodor Szacki

Uwikłanie zakończyło moje pierwsze spotkanie z Teodorem Szackim, ale jestem przekonana, że to nie było moje pierwsze i ostatnie zetknięcie się z cynicznym panem prokuratorem. Seria jest tak zagadkowa i tak tajemnicza, że nie daje mi spokoju i często gości w moich myślach.

Uwikłanie jest umiejscowione w Warszawie. Zbrodnia zdarzyła się w miejscu, obok którego przez trzy lata niemalże codziennie jeździłam. Cieszę się, że po książkę sięgnęłam dopiero teraz, a nie trzy lata temu. Wtedy z pewnością moja codzienna droga nie przebiegałaby tak spokojnie i zwyczajnie jak wcześniej. Ostatnio kiedy przypadkowo znalazłam się obok klasztoru na mojej twarzy pojawił się cyniczny uśmiech, ale z ulgą opuściłam to miejsce, bo miałam w sobie pewien nieprzezwyciężalny niepokój.
Pan Miłoszewski to wnikliwy obserwator i świetny architekt napięcia oraz kreator postaci. Jestem zauroczona jego profesjonalizmem. Każda strona pokazuje, że tematyka jest mu dobrze znana i nie błądzi po omacku w temacie. A to jest sztuka, bo o ile łatwiej wymyślić sobie historyjkę, udać znawcę tematu niż przygotować się do pracy rzetelnie? Ponad to świetnie wodzi na nos czytelnika. Kiedy jestem już przekonana, że znam sprawcę zabójstwa. Nagle autor puszczam mi z ostatnich stron książki lubieżnie oczko, uśmiecha się szelmowsko, daje pstryczek w nos i pokazuje jak bardzo się myliłam. Zastanawia mnie tylko jedno, skąd pan Miłoszewski bierze pomysły na tak brutalne sceny mordów, albo nie, nie chce wiedzieć.

Pierwsza część serii o Teodorze Szackim to dopiero rozgrzewka autora przed napisanie Gniewu, który moim zdaniem jest jedną z najlepszych powieści, którą kiedykolwiek miałam okazję mieć w ręku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz