poniedziałek, 2 lutego 2015

Wielki kunszt noblisty

Intrygująca okładka, papier kartek niezwykle delikatny, za każdym razem bałam się go naruszyć. Podczas czytania do moich nozdrzy docierał przecudny zapach farby drukarskiej zmieszany z zapachem papieru. Za każdym razem, kiedy brałam książkę do swojej ręki, zanurzałam nos w niej i napawałam się przepięknym zapachem.

W porywie chwili i z mocno bijącym sercem ogłosiłabym Mario Vargas Llosa geniuszem. Książka niezwykle mnie wciągnęła, a siedząc na zajęciach odliczałam czas, kiedy będę mogła sięgnąć po nią ponownie i znowu przenieść się do gorącego Peru, gdzie żar leje się z nieba, a ludzie są wiecznie spoceni i spragnieni, gdzie emocje biorą górę, a w powietrzu unosi się woń bliskości ciał. Wcześniej nie miałam miałam w ręku powieści latynoskiego autora, więc pierwsze spotkanie było niezwykle intrygujące i fascynujące. Najpierw szokowały mnie opisy kobiet. Wychowana na grzecznych i ułożonych autorach europejskich, którzy opisując płeć żeńską skupiali się na jej oczach, wargach, włosach, przeżyłam zdziwienie, kiedy przeczytałam pierwszy opis Llosa - bohaterki najczęściej miały jędrne pośladki oraz wydatne piersi, a był to jedyny opis tych postaci.
Llosa to ostry mistrz słowa. Nie stroni od wulgaryzmów, ale nadają one całości opowieści smaku i pikantności, choć jestem przeciwniczką używania "brzydkich słów" na łamach książek, to jednak mam wrażenie, że bez nich opowieść ta nie byłaby tak intrygująca i siedząca w głowie.
Moje uznanie autor zdobył za niezwykłą umiejętność. Fascynujący jest zabieg łączenia teraźniejszości z przeszłością. Z niespotykaną dla mnie wcześniej umiejętnością w dialog wplata wspomnienie, ale nie robi tego w trywialny sposób, zaczynając retrospekcję słowami: "A tak było kiedyś" albo "I nagle przypomniał sobie co stało się dwa dni temu". W niezwykły dla siebie sposób łączy chwilę obecną z przeszłością. Jestem oczarowana tym zabiegiem. Niezwykłe.

Zdziwił mnie jeden fakt, musiałam przejrzeć dokładnie, w jakich czasach rozgrywa się cała ta historia. Mocno byłam zszokowana, kiedy przeczytałam o Justinie Bieberze, wielkich kinach, gdyż uderzyło to w moje przekonanie, że akcja rozgrywa się kilkadziesiąt lat temu. Zanim sięgnęłam po książkę Llosa myślałam, ze problem dyskryminacji ludności rdzennej został zażegnany, że społeczeństwo jest tolerancyjne, że się intrygowało, ale najwidoczniej nic się nie zmieniło, bo Metysi nadal byli traktowani jako gorsi, a ich przeciętna możliwość zatrudnienia osiągała szczyt w zawodzie sprzątaczki, bądź szofera.


"Dyskretny bohater" to powieść wiodąca czytelnika za nos, razem z bohaterami odkrywamy tajemnice i rozwiązujemy zagadki, których rozwiązanie nie jest trywialnej i będące już znane na samym początku. Książka zabrała mnie w podróż po Peru, do miejsca, do którego chciałabym pojechać i które chciałabym zobaczyć na własne oczy. Powieść to również "wędrówka" po mentalności Latynosów, która jest bardzo odmienna od naszej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz